Kiedy pisałem swoją pracę dyplomową, za oknem było ciemno. Przez większą część jesieni i całą zimę dumnie siedziałem z nosem w książkach i dzielnie parłem naprzód przez niezliczone strony tekstu. Problem w tym, że lubiłem studia i bardzo mnie interesował temat mojej pracy. Kiedy się ocknąłem z tego naukowego transu, za oknem było lato, a wszyscy jakoś dziwnie niespokojni. To dla nich pewnie pisze się wspomnienia o konieczności spędzania całych dni przy biurku, podczas gdy za oknem świeci słońce i aż chce się żyć na myśl o tym, co można by robić, gdyby nie te wymogi edukacji. No cóż. Nie każdy potrafi się zorganizować.

Miłe wspomnienie pisania pracy dyplomowej to jednak nie wszystko. Ta przygoda wiele mnie nauczyła nie tylko w trakcie studiów, ale i po ich skończeniu. Doktorat to bardzo cenne doświadczenie, ale zarazem bardzo trudne i okupione poświeceniami. Co powinieneś wiedzieć, zanim się zdecydujesz na doktorat? Czego nikt mi nie powiedział przed podjęciem pisania pracy naukowej, a co bardzo by mi się przydało? W tym artykule podzielę się doświadczeniem z pisania doktoratu.

Promotor jest kluczem do sukcesu

Pisałem już wielokrotnie na blogu, jak ważna jest współpraca z promotorem, niezależnie od rodzaju pracy. Jednak doktoraty są inne pod tym względem, bo tam już jest większa stawka. Podczas pracy doktorskiej oczekiwania są duże, wchodzą w grę pieniądze, a także odpowiedzialność za przyszłość i karierę innych członków zespołu. W końcu to promotor zdobył dofinansowanie i postanowił współpracować, a więc jego czas również nie może pójść na marne.

Warto przeczytać: Jak cytować źródła internetowe?

Jeśli promotor nie jest odpowiedni, zmień promotora. Ja miałem pecha w tej kwestii. Trafiła mi się dosyć niespodziewanie osoba spoza uczelni, której brakowało niewiele do emerytury. Nie bardzo miała głowę do czytania akademickich wywodów. W efekcie sam pisałem pracę bez żadnego wsparcia. Okazało się bowiem, że temat jest za trudny i za ambitny. Jednak z racji układów między uczelnią a firmami farmaceutycznymi, nie mogłem nic z tym zrobić.

Zmiana promotora też nie gwarantuje niczego i najczęściej nic nie daje, bo dopiero pod koniec współpracy student jest najczęściej zostawiony sam sobie. Aczkolwiek kilku moich kolegów miało to niebywałe szczęście i już po pierwszym semestrze postarali się o zmianę promotora. Trudno zatem przewidzieć, czy osoba się sprawdzi w tej roli.

Nikt cię nie zrozumie

Nikt poza tobą nie będzie rozumiał tematu. Jeśli wspomnisz o pracy nad swoją rozprawą rodzinie, przyjaciołom lub znajomym, zapytają Cię, o co chodzi i będą oczekiwać lepszego wyjaśnienia w prostych słowach. To bardzo irytuje. Dlatego przygotuj się na sytuacje niezręcznego milczenia, albo zakłopotania. Niektórzy będą rozczarowani, inni poczują się mniej wartościowi od ciebie.

Ludzie pytają doktorantów o ich prace z ciekawości. Ale to też jest dobry moment na przedstawienie własnego zdania i krytyki. Niestety pracownicy akademiccy to bardzo łatwe cele i często są nawet obrażani przez ignorantów, którym się wydaje, że wszystko wiedzą i rozumieją lepiej. Tylko jakimś cudem nigdy nie kontynuowali nauki.

Spodziewają się, że tematy prac dyplomowych z historii będą tyczyły spraw wielkich jak wojna, ludobójstwo albo kształtowanie się nowoczesnego społeczeństwa. Niewiele osób pomyśli o badaniu niejasnego fragmentu ustawodawstwa dotyczącego niepełnosprawności z lat siedemdziesiątych. A jeśli piszesz pracę naukową, albo jesteś na studiach medycznych, to sam wiesz…

Tak czy inaczej, bycie doktorantem oznacza samotność i izolację.

Doktorat to nietypowa kariera

Praca doktorska to nietypowa kariera, dlatego nie pytaj innych, ile pracują i ile wysiłku ich to kosztuje. Sam też nie bądź za bardzo wylewny, bo po prostu się nie dogadasz . Bardzo trudno jest porównać wysiłek na studiach doktoranckich do innych zajęć. Przede wszystkim doktoranci nie mają jak oszukiwać. Nie przychodzą na uczelnie, żeby zrobić swoje, przetrwać dzień i uciec do domu, aby odpocząć po ciężkim dniu udawania, że coś się robiło.

Każdy doktorant musi przejść przez chwilę słabości

W trakcie procesu będzie ten jeden wyjątkowy dzień, w którym zaczniesz wariować, zwątpisz w całą swoją tezę i postanowisz zacząć od nowa. Może nawet wymyślisz nowe pytanie badawcze i zaczniesz nad nim pracować. A to wszystko w zależności od tego, jak długo będzie trwało załamanie. W pewnym momencie zabraknie ci ochoty i motywacji do pisania, poczujesz się słaby i pewnie jak większość doktorantów skończysz płacząc gdzieś w kącie w nadziei, że ktoś chociaż zrozumie te męki i cierpienia. Ale jeśli nie ma poważnych niedociągnięć i przeoczeń w twojej pracy (mało prawdopodobne), a twój promotor zaleca rozpoczęcie pracy od nowa (bardzo mało prawdopodobne), nie rób tego. To tylko panika. To minie.

Zrobisz więcej, niż potrzeba

Wiele z wykonanej pracy nie znajdzie zastosowania i nie trafi do publikacji. Na początku zaczniesz zgłębiać temat i odkrywać nowe rzeczy. Każda nowa informacji wyda ci się skarbem piratów i jeśli jesteś butny, to zaczniesz się zastanawiać, czemu nikt przed tobą tego nie widział albo nie wykorzystał. Ale sam limit słów już sprowadzi cię na ziemię.

Warto przeczytać: Jak utrzymać dobre relacje z promotorem?

Więc nie obrażaj niczyjego intelektu, zanim nie opublikujesz własnych wyników. Potem będziesz wiedział, czemu nie warto pisać o tym, co cię wciąga i interesuje. Bo zrobisz za dużo i większość materiału pójdzie w odstawkę.

Z tego artykułu dowiesz się, co daje wyróżnienie pracy doktorskiej?

Dużo czasu spędzisz na drukowaniu

Będziesz drukować tyle, ile nigdy wcześniej nie drukowałeś. Jeśli korzystasz z drukarki uniwersyteckiej lub bibliotecznej, zacznie to mieć duży wpływ na finanse. Własna drukarka tez nie wyjdzie o wiele taniej.  I to przy założeniu, że się nie zacina regularnie.

Moja rada: pozbądź się potrzeby gromadzenia materiałów dla siebie i nie kolekcjonuj publikacji ze względów emocjonalnych.

Ja miałem osobny folder, gdzie trzymałem wszystkie pdf publikacji, które pokochałem z jakiegoś powodu. Najczęściej dlatego, że coś było super wyjaśnione. Natomiast wszystkie wydruki z biegiem lat wyrzucałem, bo już nie były potrzebne i nie miały znaczenia. Zostawiłem tylko jeden wydrukowany artykuł pod tytułem: „Dlaczego większość publikacji naukowych to bzdury”. Tego nigdy nie wyrzucę. 

Twój doktorat będzie zawsze priorytetem

Niestety, ale wielu nie jest w stanie pogodzić pracy, życia i rodziny z doktoratem. Nielicznym się to udało i to najczęściej dlatego, że albo wykluczyli rodzinę, albo mieli niebywałe szczęście i doktorat robili w godzinach pracy.

Nie ma kariery akademickiej bez poświęceń.

Jeśli ktoś ci mówi, że można pogodzić życie z pracą na uczelni, to albo nie wie, o czym mówi, albo robił doktorat z marketingu i zarządzania.

Umiejętność zarządzania czasem jest kluczowa

Czas jest zawsze najważniejszym zasobem. I nawet jeśli potrafisz zorganizować swój czas oraz zajęcia i obowiązki, to doktorat to zweryfikuje. Mając wiele na głowie przez 4 lata na uczelni i pod ciągłą presją nie starczy ci sił. I jeśli chcesz przetrwać, to musisz się przygotować na ten moment. Nie wmawiaj sobie, że jest dobrze, kiedy nie jest dobrze. Zarządzanie własnym czasem to pierwsza umiejętność, jaką posiądziesz dzięki pisaniu doktoratu. 

Nawiążesz bezużyteczne kontakty

W czasie studiów spotkasz wiele osób. Niektóre z nich będą wysoko postawione w swoich hierarchiach firmowych albo uczelnianych. Sporo z nich będzie bardzo wpływowymi osobami, o ciekawych osobowościach albo przenikliwych umysłach. Od wielu ludzi dużo się nauczysz i najpewniej na tym się skończyć ich rola w twoim życiu. Po oddaniu pracy do publikacji już nigdy ich nie spotkasz.

Nie łudź się, że nawiążesz kontakty, dzięki którym później będzie ci łatwiej dostać gdzieś pracę. To jest rzadkość. Ludzie przychodzą i odchodzą. Nie będziesz im tak samo potrzebny, jak oni tobie. Współpraca w przeszłości jeszcze nikogo nie zobowiązuje do niczego.

I co ciekawe, większość ludzi będzie cię tolerować tylko dlatego, że musi. Dopiero spotkani przypadkowo na ulicy po latach udadzą, że cię nie znają. Na to też się przygotuj.

Pogorszy się sytuacja finansowa 

Najczęściej doktorat oznacza rezygnacje z pracy. Dlatego wrócą czasy studenckiego życia bez pieniędzy i znowu trzeba będzie gotować w domu i oszczędzać światło. Dla wielu decyzja o podjęciu doktoratu dotyczy właśnie pieniędzy. Sporo osób nie decyduje się na kontynuacje studiów, bo już po prostu nie są na takim etapie, żeby rozwijać kwalifikacje i umiejętności. Poza tym trudno jest rezygnować z pracy na rzecz o wiele bardziej wymagającego doktoratu, za który uczelnia nie płaci tyle, ile można zarobić pracując. 

Twoja opinia jest mile widziana

Czy ten artykuł okazał się pomocny?

Jeśli uważasz, że brakuje informacji lub masz jakieś uwagi co do strony, koniecznie do nas napisz. Tylko w ten sposób będziemy mogli stworzyć w pełni wartościowe treści, z których skorzystają kolejne roczniki studentów.